Od paru dni zastanawiałem się czy napisać coś o nowej zdrowej formie odżywiania, czy też o wyzwaniu jakie mnie niebawem czeka. Na razie chyba zacznę od najstarszych tematów.
Wreszcie w 2009 roku zdecydowałem się na zmianę trybu życia. Na początku roku, ze smutkiem pożegnałem swoją colę i pepsi. Nie było łatwo, od jakiegoś 97 roku nie piłem praktycznie nic innego... na początku 2-4 litry dziennie, później 2, potem 1 w końcu 0,25 i na koniec całkowicie zastąpiłem colę wodą. Próbowałem parę lat temu, ale woda w butelkach plastikowych nie smakuje tak dobrze jak w szklanych - brakowało mi coli. Teraz przerzuciłem się na wodę w szklanych butelkach - droga, ale jest tak dobra, że w ogóle mi nie brakuje coli. Tak wiec plus dla zdrowia, choć dla portfela niespecjalnie.
Okazja do zdrowego odżywiania pojawiła się pod koniec maja - stłukłem swój kombiwar - moje główne źródło posiłków. Kombiwar to połączenie opcji piekarnika z poręczności kuchenki mikrofalowej - świetnie robi frytki, mrożoną pizze, ziemniaki, warzywa, wędliny, kurczaka, zapiekanki - jedynie ryba nie wychodzi dobrze. Piecze bez tłuszczu i bardzo ładnie przyrumienia, i nie wysusza jak mikrofala.
Niestety zniszczyłem swój i mogłem albo kupić nowy, ale troche szkoda wydawać kase na nowy, skoro brakuje mi tylko misy - napisałem do sprzedawcy, czy nie sprzeda zapasowej - nie odpisał, tak wiec zostałem z niczym.
Na szczęście dla mnie, bardzo lubię warzywa - kolorową paprykę, marchewki, ogórki, pomidorki koktailowe, kalarepę, cykorię, Poniważ od dawna posiłki robię juz tylko dla jednej osoby - stwierdziłem (wow, olśnienie), że mogę jeść to na co ja mam ochotę, no i mogę powrócić do semi-wegetarianizmu, który porzuciłem z powodu lenistwa (nie chciało mi sie robić 2 osobnych posiłków na raz). Tak, więc pożegnałem kombiwar i mrożonki, patelnię i olej i masło - wyczytałem, że to najbardziej zalecany produkt, jakiego można się pozbyć.
Aktualnie moje posiłki składają się z porcji warzyw, chrupkiego pieczywa i białego sera ze szczypiorkiem i rzodkiewkami z odrobiną śmietanki lub sojowego paszetu. Jedynie w pracy zjadam kanapke lub zupkę (catering).
Moim celem jest waga 85kg do końca sierpnia i jeśli to się uda - 80kg do końca roku. Na początku roku ważyłem 95kg. Przy moim wzroście dawało mi to kawał brzucha. Na chwilę obecną waga oscyluje pomiędzy 88 - 88,6 kg. Obawiam się, że wiecej nie schudnę bez powrotu do regularnych ćwiczeń. Jakieś6 lat temu szło mi nieźle - robiłem po 100 brzuszków i 30 pompek dziennie. Próbowałem kilka razy do tego wrócić, ale brakowało motywacji i chęci.
Zobaczymy czy się uda do końca sierpnia zrzucić ostatnie 3kg. 7 już się udało.
Autor: Makonar o 22:48
środa, 5 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz